Julka jest wcześniakiem z 6 miesiąca ciąży, która od czerwca przebywała w szpitalu (jej siostra bliźniaczka niestety nie przeżyła...). Dziewczynka przeszła kilka operacji - w tym zabieg TRACHEOSTOMII (ma rurkę i jest karmiona sondą). Juleczka jest już w domu, ale nadal potrzebuje pieniędzy na leczenie oraz dalszą rehabilitację.
Poniżej znajduje się krótki opis sytuacji Juleczki spisany przez jej mamę - Kasię:
Juleńka moja słodziutka - jedna z bliźniaczek (Natalka odeszła do nieba tego samego dnia) urodzonych 13 czerwca w piątek 2008 roku z wagą 610gr, która spadła do 580gr.(25 t.c) Od samego początku stan bardzo ciężki, dawano jej 10% na przeżycie ale mówili żebyśmy nastawili się na najgorsze... :(
Na samym początku liczne infekcje dziecka, słabo rozwinięte nerki przez co musiała być dializowana, potem operacja zamykania przewodu Bottala, była taka maleńka, że lekarze nie dawali praktycznie szans...potem problemy z jelitami...co dostawała odrobinkę mleczka miała dużo więcej zalegań, wciąż była karmiona dożylnie...od samego początku pod respiratorem..
Później okazało się ze ma kamienie w nerkach, z którymi nie dało się nic zrobić, jedynie to żeby zatrzymać powstawanie nowych...Maleństwo wciąż dawało sobie rade moja dzielna niunia, potem dwie operacje laserowe na oczka, wciąż wisi na respiratorze lekarze nie wiedzą czemu...W końcu dochodzi do bronchoskopii, potem drugi raz i lekarze podejmują decyzje ze konieczna jest tracheotomia..Dziecko sobie nie poradzi bez rureczki w szyi...
Obecnie Juleńka ma 5,5 miesiąca, niecałe 2 miesiące korygowane..z oczkami się polepszyło, ładnie sika, trawi jedzonko...niestety wciąż jest podpięta do tlenu i wciąż wisi na sondzie..Przez tak długi czas była z rurka od respiratora ze zanikł u niej odruch ssania...uczymy się, marnie nam to idzie...Waży 4120gr..ślicznie rośnie, kochamy ją ponad życie, wierzymy że niedługo wyjdzie do domu...
Potrzebujemy pieniążków na specjalistyczny sprzęt dla naszego dziecka, na rehabilitacje, wizyty u lekarzy...Jula ma rurkę, jeszcze nigdy nie słyszałam jej płaczu...żadnego głosu...ale wierzę ze to się zmieni...ze dzięki dobrym ludziom zbierzemy pieniążki, które posłużą na leczenie i rehabilitacje naszej córki?
Aktualnie Julcia ma 1,5 roczku. Jest ślicznym roześmianym bobaskiem.Rehabilitacja naprawdę czyni cuda. Nasza mała dzielniacha w listopadzie posadzona zaczęła sama siedzieć. W grudniu siedzenie stało się stabilne, na Święta zrobiła nam prezent i zaczęła przewracać się z pleców na brzuszek i odwrotnie jak szalona. Próbuje z leżenia siadać sama jednak nie za bardzo lubi pozycje czworaczną, i próbuje wstawać z leżenia na plecach, ostatnio zaczyna jej się to udawać!!! Jesteśmy ogromnie szczęśliwi!!!
Niedługo wizyta u neurologa zobaczymy co dalej, wiemy też że niedługo czeka nas bronchoskopia dzięki której sprawdzimy czy możemy się pozbyć rurki.
Mała wciąż wisi na sondzie, ale coraz ładniej połyka i zdarza jej się całkiem dużo jak na nią zjeść łyżeczką.
Jula ma już 2 lata i dwa miesiące. Jest cudną roześmianą dziewczynką.Nidawno wreszcie sama zaczęła jeść, pożegnaliśmy sondę.Rurke tracheo mamy nadal...w październiku okaże się co dalej..ruchowo powoli do przpodu mała czworakuje jak szalona,umie wyjsc po schodach na czworakach,chodzi trzymana za dwie rączki i przy meblach..
Potrzebujemy pieniędzy na rehabilitacje, wizyty u specjalistów,na rurki, sondy, cewniki, materiały opatrunkowe i całą resztę która jest jej potrzebna. Nie poddajemy się, bo gdy widzimy tak piękne efekty naszej wspólnej pracy - wiemy, że może być jeszcze lepiej...
Informacje o Julce pojawiły się również w miesięczniku "M jak Mama" (02.2009)
(większa wersja dostępna po kliknięciu w obrazek)
POMÓŻ NAM POMÓC KASI I JULCE NORMALNIE ŻYĆ !!!
